31 maja

Makijaż kosmetykami marki Catrice

Dziś chciałabym Wam pokazać szybki, dzienny makijaż wykonany w całości kosmetykami marki Catrice, które dostałam na spotkaniu blogerek z okazji Dnia Kobiet w Chełmie. Sięgałam tylko po kosmetyki ze zdjęcia poniżej, używając niektórych produktów wielofunkcyjnie. Zapraszam po szczegóły :)

Twarz: 
Zacznę od podkładu HD Liquid Coverage. Miałam go już kiedyś wcześniej, a teraz mam okazję testować jeden z nowych kolorów 002. Kolor jest jaśniutki i wpada w beżowe tony. Akurat dla mnie kolor idealny na teraz. Podkład według mnie na co dzień za ciężki, ale na większe wyjścia sprawdza się na prawdę dobrze, bo ma bardzo ładne krycie i trzyma się przez wiele godzin. Dodatkowo ładnie trzyma mat. Nie próbowałam używać go przez dłuższy czas, z obawy przed wysuszeniem. Ale tak jak mówię, na wyjścia z czystym sercem polecam :) 

Korektor Liquid Camouflage w kolorze 010 jest dla mnie ciut zbyt różowy. Na co dzień używam odcienia 005, ale osobiście te korektory szczerze uwielbiam. Nie umiem zliczyć ile już opakować zużyłam, ale jak dla mnie to zdecydowanie najlepszy drogeryjny korektor. A jeszcze za taką cenę (kosztuje ok.15zł) to już całkiem warto brać w ciemno :) Super kryje, nie zbiera się w zmarszczkach, świetnie sprawdza się również do makijażu cut crease. Na prawdę szczerze polecam :) 

Przy konturowaniu radziłam sobie paletką cieni widoczną na zdjęciu: The Fresh Nude 010 Newly Nude. Jako bronzer użyłam cienia o nazwie Sculpt (tego na samej górze po prawej stronie), a jako rozświetlacza cienia Light połączonego z najjaśniejszym odcieniem z paletki. Zamiast różu użyłam trzeciego cienia od lewej. Ten sam cień wklepałam też delikatnie w usta posmarowane pomadką ochronną :) Myśle, że wyszło to całkiem nieźle :)


Oczy:
Cienie z paletki The Fresh Nude 010 Newly Nude są zadziwiająco dobrze napigmentowane jak na cienie z tej półki cenowej. Rozpieszczona jakością dużo droższych paletek, spodziewałam się tutaj kompletnej katastrofy, a o dziwo cieniami z tej palety malowało mi się całkiem przyjemnie. Dobrze się blendowały, pigmentacja na prawdę przyzwoita, trwałość bez bazy średna, ale do codziennego makijażu chętnie po nie sięgam :)

Tusz do rzęs, który użyłam to Glam&Doll False Lashes mascara. Ma wygiętą w łuk, silikonową szczoteczkę, która z jednej strony ma dłuższe 'ząbki', a z drugiej krótsze. Moje rzęsy średnio lubią się z silikonowymi szczoteczkami, które je zwykle sklejają. Tutaj byłam szczerze zaskoczona, bo maskara zrobiła na prawdę ładny efekt na moich lichych rzęsach. Ładnie wydłyża, delikatnie pogrubia, nie skleja i nawet nieźle podkręca. Od pierwszego użycia, sięgam po nią codziennie, bo bardzo się polubiłyśmy :) 

Brwi pomalowałam kredką EyeBrow Stylist w odcieniu 025 Perfect BROWn. To dość ciemny, chłodny odcień brązu. U mnie wpasował się idealnie. Kredka jest dość miękka i z łatwością się nią maluje. Nie jest jakoś mocno precyzyjna, ale da się nią ładnie uzupełnić ubytki w brwiach. Trzyma się na prawdę dobrze. Praktycznie cały dzień utrzymuje się na swoim miejscu.


Jak Wam się podobają takie szybkie recenzje połączone z makijażem? Robić je częściej? :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Malowane Oczy , Blogger