06 października

L'biotica Biovax - maska regenerująca Japońska wiśnia & mleko migdałowe

Dawno nie było nic o włosach. Nie wiem czemu, bo ostatnio coraz większą wagę przykładam do ich pielęgnacji. Od kiedy przestałam je malować, dbam o nie jak nigdy dotąd, testuje, sprawdzam co lubią i po niektórych produktach widzę efekty, po innych ani trochę. Do której z tych grup zaliczę maskę regenerującą L'biotica Biovax z japońską wiśnią i mlekiem migdałowym? Zapraszam do czytania.

Zacznę od tego jakie są moje włosy. Długie, ciemne, do 3/4 długości naturalny kolor, nie farbowane. Końce mocno zniszczone po rozjaśnianiu i farbowaniu, baardzo rozdwojone i suche końcówki. Raczej średnioporowate, z tendencją do lekkiego skrętu i mocnego puszenia. To tak w skrócie.


Jeśli chodzi o maskę Biovax, producent obiecuje:
Intensywnie nawilżająca maseczka Biovax® to kuracja dla włosów suchych, zniszczonych, pozbawionych witalności i połysku. Intensywnie regeneruje zniszczone włosy i pobudza zmysły zapachem wiśni japońskiej połączonej z subtelną nutą migdałów. Zawiera naturalne składniki, które głęboko odżywiają włosy, przywracają im sprężystość i blask.
Wiśnia Japońska zapewnia włosom optymalne nawilżenie, sprawia, że stają się miękkie i zregenerowane. Wysoka zawartość witamin sprawia, że włosy stają się idealnie gładkie i lśniące bez efektu obciążenia.
Mleko migdałowe zawarte w nim proteiny chronią włosy przed uszkodzeniami powstałymi w wyniku działania czynników zewnętrznych, wygładzają włosy i kondycjonują je, zwiększając ich elastyczność i redukują ryzyko łamania."

Jakie są moje odczucia po użyciu maski?

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę po otwarciu to zapach! Obłędny! Taki, że chciało by się ją zjeść, zamiast nakładać na włosy. I konsystencja! Taka, którą uwielbiam. Dość treściwa, jednak wyglądała jak lekki mus. Maska o białym kolorze dodatkowo zawierała w środki fioletowe drobiny, więc nie tylko pachniała, ale i wyglądała mocno zachęcająco. 

Ale najważniejsze są efekty na włosach, więc teraz o  tym :) Moje włosy bardzo się z nią polubiły. Starałam się zawsze trzymać ją na włosach ok. 15 minut. Po użyciu tej maski włosy były wyraźnie odżywione, nawilżone i zdecydowanie mniej się puszyły.  Gdy ją używałam, nie musiałam dodatkowo stosować mojego ukochanego mleczka z Beaver, które ujarzmia moje puszące się włosy idealnie (koniecznie o nim przeczytaj, jeśli puszą Ci się włosy. Jest tam zdjęcie przed i po). Super ujarzmiała moje włosy, wyglądały na prawdę zdrowo (nawet te nieszczęsne końcówki). Ciężko mi stwierdzić czy kondycja włosów poprawiła się po używaniu maski, ale na pewno były odżywione, wygładzone, nawilżone, bardziej zdyscyplinowane i błyszczały mocniej niż zwykle.


Czy polecam?

Zdecydowanie tak. Maska bardzo podpasowała moim włosom i pozostawiała je w na prawdę dobrym stanie. Dodatkowo konsystencja jaką bardzo lubię oraz zapach, który sprawiał, że chce się więcej, zdecydowanie skłania mnie do ponownego jej zakupu. Maska kosztuje nieco ponad 20zł i jest średnio wydajna przy dość długich włosach, ale daje na prawdę zadowalające efekty, więc na pewno do niej powrócę. No i dodatkowo skład, który jest na prawdę całkiem spoko ;)


Używałyście tej maski?
Macie jakieś ulubione tej marki?
Albo innych ulubieńców, którzy dobrze działają na puszące się kłaczki?
Piszcie koniecznie! :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Malowane Oczy , Blogger