25 września

Pierre Rene Hi-Tech Eyeliner - recenzja

Jestem uzależniona od pomalowanych oczu. Moje oczy bez makijażu, są tak malutkie i mało wyraziste, że wyglądam jak bym była chora. Dlatego idealnym wynalazkiem dla mnie są eyelinery. Można nimi bardzo dobrze powiększyć sobie oko, co dla mnie jest wybawieniem. Długo szukałam ideału i w sumie szukam nadal. Czy eyeliner Pierre Rene choć zbliżył się do tego zaszczytnego miana? O tym dowiecie się czytając dalej :)

Eyeliner Hi Tech marki Pierre Rene ma bardzo nietypowy kształt. Ma on ułatwiać aplikację i faktycznie wygodnie się go trzyma, nie ślizga się w dłoni i da się precyzyjnie wyrysować nim kreskę.


Pierwsze wrażenie:
Od pierwszego użycia liner baardzo mi się spodobał. Idealnie da się nim malować nawet po cieniach - zarówno matowych jak i błyszczących. Maluje idealnie czarną kreskę. Da się rysować nim bardzo precyzyjnie, nawet "dzióbek" jaskółki. Zwykle eyelinery w pisaku, które miałam, okazywały się wodniste, mało czarne, kiepsko malujące po cieniach. Tu nie ma tego problemu. Mamy idealną czerń bez względu na to, po czym malujemy. Eyeliner mimo, że nie jest wodoodporny, to na prawdę dobrze się trzyma. Nie rozmazuje się w ciągu dnia i wytrzymuje na oku do wieczora (jeśli nie trzemy oka oczywiście). Pierwsze wrażenie wprawiło mnie w totalny zachwyt nad nim i mogłam wtedy rzecz, że jest to ideał. No ale to tylko pierwsze wrażenie :) Co okazało się dalej ? :)


Dłuższe testowanie:
Jeśli chodzi o czerń i trwałość to moje zdanie nie zmienia się nawet po dłuższym użytkowaniu. Dalej jest idealnie czarny, świetnie maluje nawet po cieniach i trzyma się do demakijażu (o ile nie łzawią mi kąciki). Niestety zastrzeżenia mam co do precyzji, bo niestety idealnie ostry czubek dość szybko traci na "jędrności" i coraz ciężej namalować nim idealną kreskę. Dlatego polecam na powiece malować bokiem eyelinera, a dopiero samą jaskółkę malować końcówką. Zdecydowanie przedłużymy wtedy żywotność swojego linera. Gąbeczka jest na prawdę sztywna na początku, więc wielka szkoda, że robi się taka mało elastyczna po nie zbyt długim czasie używania. To jak dla mnie spory minus niestety, bo produkt nie wysycha wcale aż tak szybko. Jest ciągle mokry i solidnie czarny przez na prawdę długi czas. Dlatego pamiętajcie - malujcie boczkiem gąbeczki :D 


Ostateczna opinia:
Jeśli chodzi o ostateczną opinię to na prawdę bardzo polecam. Mimo tego, że ta końcówka szybko się 'tępi'. Liner jest na prawdę super czarny, maluje świetnie po każdej powierzchni, da się nim malować na prawdę precyzyjnie (przynajmniej na początku). Wcześniej ciągle używałam linerów w formie żelowej, ale od kiedy zaczęłam używać Hi Techa zdecydowanie polubiłam pisaki i zaczęłam patrzeć na nie innym wzrokiem. Eyeliner Pierre Rene znacznie ułatwia i przyspiesza mój codzienny makijaż. Lubię go za to, że szybko i precyzyjnie da się nim namalować kreskę. Zużyłam już chyba ze 3 opakowania i to na pewno nie koniec :) Będę kupować kolejne bo mimo, że szybko się zużywają, to są na prawdę świetne. Jeśli ktoś nie maluje 'jaskółki' tylko kreskę na całej powiece, to na pewno wystarczy mu na o wiele dłużej.
Cena nie jest wysoka, bo regularnie kosztuje ok. 22zł, ale widzę, że w sieci można go kupić już za 16zł. Jak dla mnie jest wart każdej wydanej na niego złotówki, tylko po prostu trzeba więcej malować boczkiem niż samym czubkiem, aby na dłużej zachować jego dobrą jakość. Ja z całego serca polecam jak na eyeliner za taką cenę :)

Kreskę tym eyelinerem mam w makijaży widocznym poniżej: (więcej zdjęć - klik)

Teraz kuszę się na eyelinery we flamastrze od NYX i od KatVonD. Coś czuje, że niebawem znajdę więc ideał :)

A Wy jakich eyelinerów używacie?
Jakiś godny polecenia, który powinnam wybróbować? 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Malowane Oczy , Blogger