13 grudnia

#blogmas2017 - Wyzwanie #3 - Świąteczny przepis na... piernik i pierniczki! :D


Choć na ogół nie czuje magii świąt, nie przepadam za zimą i ten okres jest dla mnie odpoczynkiem po pracy na najwyższych obrotach, to mimo to staram się z roku na rok coraz bardziej wczuć się w ten klimat i nauczyć się właściwie celebrować ten okres. W tym roku postanowiłam wkręcić się w #blogmas2017, bo uznałam to za dobrą zabawę w kierunku właśnie przygotowań świątecznych :)
Dziś mam więc dla Was mój ulubiony od lat przepis na genialny piernik i pierniki :) Kto ma w planach pieczenie, tego zapraszam do czytania. Najlepiej już dziś, bo to piernik, który musi dojrzeć :)


Znalezione obrazy dla zapytania pierniki




Przepis od lat ten sam :) Zawszę robię podwójną porcję, z jednej robię pierniki, z drugiej piernik :)

PIERNIK
Przepis na jedną porcję to:
500g mąki
1 szklanka cukru
1 łyżka sody
3 jajka
25 dag miodu
przyprawa do piernika

Ciasto wyrabiamy ręką, aż konsystencja będzie jednolita. Ma być gęste i lepkie. Po wyrobieniu, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na  tydzień w ciepłe miejsce. Przez ten czas do naszego piernika nie trzeba zaglądać :)


Po tygodniu wyrzucamy ciasto na wysypaną mąką stolnicę. Jeszcze raz wyrabiamy i dzielimy na 6 równych części. Rozwałkowujemy z nich cieniutkie placki (takie baaardzo cienkie, niemal przezroczyste - urosną) i pieczemy - każdy max. 10 minut, w 180 stopniach, w zależności od piekarnika i wielkości blaszki :) Najlepiej po prostu to kontrolować, bo czasem wystarczy nawet 6 minut :) Jak ciasto będzie widocznie wyższe i dość puchate, to wyjmujemy z piekarnika. Po upieczeniu 6 placków, przekładamy je kolejno masą krówkową i powidłami śliwkowymi. Na wierzch robimy masę czekoladową, czyli rozpuszczamy czekoladę (ja daje jedną mleczną i pół gorzkiej) plus oczywiście masło lub mleko. Nie zastygniętą polewę posypuje kolorowymi cukrowymi pałeczkami. Całość odstawiam do lodówki lub w zimne miejsce i gotowe :) Jest bardzo duży i bardzo pyszny :) Słodka masa krówkowa idealnie łączy się z powidłami sprawiając, że ciasto nie jest ani zbyt słodkie, ani zbyt kwaśne. Ideał :D Piernik najlepiej smakuje następnego dnia, jak wszystko namięknie i smaki się ze sobą dobrze połączą :)


PIERNIKI 

Ciasto robimy tak samo, również odstawiamy na tydzień. Po tygodniu oczywiście również wyrabiamy, tylko zamiast dzielenia ciasta na 6 części po prostu wałkujemy je na cienkie placki (ok. 0.3 - 0,5cm). Wykrawamy foremkami wzory pierników, układamy na blaszce na papierze do pieczenia i pieczemy w 180 stopniach 6-8 minut, również zależnie od piekarnika. Jak pierniczki urosną (najlepiej podglądać bez otwierania piekarnika) najlepiej wyłączyć piekarnik i jeszcze chwilę je tam zostawić, żeby nie opadły. Należy uważać, żeby ich nie przepiec, bo wtedy będą twarde. Po upieczeniu i ostygnięciu najlepiej ich szczelnie nie zamykać, tylko zostawić w wilgotnym miejscu, żeby namiękły. Ja czasem jak je trochę przeciągnęłam za bardzo, to spryskiwałam je wodą - rozpylałam ją delikatnie nad nimi. Oczywiście jeśli szybko je polukrujmy, to nie będzie tego problemu. Od lukru naciągają wilgocią i wtedy wręcz rozpływają się w ustach.

Pierniki takie zamknięte szczelnie w jakiejś puszeczce, są w stanie poleżeć na prawdę długo, więc będzie można się cieszyć ich smakiem nawet po świętach. Ale jeśli pięknie je polukrujesz, to gwarantuje, że nie doczekają do drugiego dnia świąt, tylko padną ofiarą domowych łasuchów :)

Jutro więc koniecznie pędź na zakupy i najpóźniej w sobotę przygotuj ciasto, żebyś już za tydzień mogła cieszyć się wybornym smakiem pierniczków :)

To moje ulubione ciasto, jeśli chodzi o święta :)
A jaki jest Twój ulubiony wypiek świąteczny? :)
Napisz koniecznie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Malowane Oczy , Blogger